Siarka: Odkrywajmy wszystko co jest bohaterstwem naszych przodków

Każda notatka, każde zdjęcie i przedmiot sprzed stulecia jest na wagę naszej pamięci i tożsamości – mówi poseł na Sejm Edward Siarka w rozmowie na temat wyborów samorządowych i świętowania setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Przed wyborami samorządowymi w 2014 r. wspominał Pan o postępującej “degradacji” samorządności lokalnej, która przejawiała się wówczas wieloma przypadkami, w których brakowało chętnych do kandydowania na urzędy wójtowskie i funkcje radnych. Teraz odnotowujemy jeszcze 330 spośród 2,5 tys. gmin w Polsce, gdzie zarejestrował się tylko jeden kandydat na wójta lub burmistrza (w 2014: 250 takich przypadków), ale już w zaledwie 14 gminach nie odbędzie się głosowanie do rady gminy, ponieważ liczba zarejestrowanych kandydatów jest równa liczbie mandatów do obsadzenia (dotyczy to w sumie 210 radnych, a w 2014 r. było to ponad 1,7 tys.). Co nas najbardziej interesuje mieszkańcy Orawy – inaczej niż przed czterema laty – wszędzie będą mieć wybór, spośród co najmniej dwóch kandydatów na wójta lub radnego. Co się zmieniło?

Moja opinia sprzed kilku lat o postępującej degradacji samorządności lokalnej nie uległa zmianie. Optymizm, że młodzi, nowi ludzie wniosą do samorządu nową jakość często w praktyce nie znajduje potwierdzenia. W tych wyborach obserwujemy dużą aktywność komitetów lokalnych. Partie polityczne niestety nie potrafią skutecznie zachęcać osób związanych z samorządem do startu z ich list wyborczych i pod tym względem nic nie zmienia się od lat. Obserwuję natomiast polaryzację postaw różnych środowisk, które próbują przekonać do siebie wyborców, mieszkańców. Co w praktyce utrudnia uzyskanie konsensusu zwłaszcza przy większych inwestycjach. Niestety ilość kandydatów nie przekłada na merytoryczne działanie.

Przez wiele lat sam był Pan samorządowcem. Jakie oceny nasuwają się Panu w porównaniu początkującej i obecnej samorządności lokalnej?

Rzeczywiście współtworzyłem pierwszy samorząd w 1990 roku i przeszedłem wszystkie jego szczeble od radnego do wójta. Pierwsze lata samorządów cechowały się wielkim entuzjazmem i działaniami propaństwowymi. Nie było dla nas tematów nieważnych, dotykaliśmy i zmienialiśmy wszystkie obszary funkcjonowania gmin. Mam wrażenie, że obecnie samorząd, gmina jest traktowana przez wielu działaczy jak całkowicie niezależna od państwa jednostka, a państwo jako całość – jako „ten obcy”, który coś narzuca. Do samorządu musi wrócić świadomość, że jest częścią państwa i jego administracji, która ma stać na straży interesów wszystkich mieszkańców, tak tych słabych jak i chcących inwestować wielkie środki w rozwój gospodarczy gminy, a więc i Polski.

ZOBACZ TAKŻE: Kandydaci w wyborach samorządowych na Orawie 2018

Nadchodzące wybory przynieść mają nie tylko ewentualną wymianę ludzi, ale również sposób funkcjonowania samorządów. Jak lokalne społeczności będą mogły odczuć zmiany wprowadzone przez Pańską formację polityczną.

Zmiana ordynacji wyborczej i ograniczenie liczby kadencji wójtów oznacza wymuszanie zmian. Dlatego tak ważne jest już dzisiaj, aby samorząd był kuźnią kadr, które w przyszłości będą w stanie, kontynuować niejako z marszu działania na rzecz rozwoju gminy. Stajemy również przed problemem w jaki sposób w zmieniającym się otoczeniu docierać do mieszkańców z przekazem w jakim kierunku ma się rozwijać dana gmina. Formuła zebrań wiejskich w znanej nam formie całkowicie się wypaliła i muszą być wypracowane nowe metody porozumiewania się wójta z mieszkańcami i na odwrót.

Gdy opada wyborcza wrzawa przychodzi czas na rządzenie. Wyzwaniem dla wielu samorządowców jest skuteczne poruszanie się gąszczu przepisów uchwalanych w Warszawie i Brukseli. Co w ciągu trzech lat swoich rządów zjednoczona prawica zrobiła dla usunięcia tych trudności?

Niestety samorządy coraz bardziej się biurokratyzują, a wśród ludzi powstaje wrażenie, że urząd oddala się od mieszkańców. To niepokojące zjawisko. Gąszcz przepisów często paraliżuje małe samorządy, na co zwracam uwagę w pracach legislacyjnych w Sejmie. W tym obszarze od lat istnieje pęd do tworzenia coraz większej ilości dokumentów, co jest porażką również i naszego obozu. Miejmy świadomość, że każdego roku w Polsce powstaje około 20 tys. różnych aktów prawnych, często wymuszanych regulacjami unijnymi. Walka z tym zjawiskiem jest bardzo trudna, widzimy to w codziennych relacjach z Brukselą.

Gdyby nie był Pan parlamentarzystą, czy miałby Pan chęć do kierowania samorządem w obecnych warunkach?

Dziś z perspektywy parlamentarzysty mogę powiedzieć, że jestem wulkanem pomysłów, tylko zastanawiam się czy ludzie z takim wójtem by wytrzymali. Na pewno dziś mam więcej odwagi, by podejmować odważne decyzje, bo tylko one z perspektywy czasu służą rozwojowi każdej gminy. Umiejętność kierowania zespołem, wykorzystania potencjału pracowników, korzystania z informacji i przede wszystkim planowanie to dziś gwarancja sukcesu. Uważam, że działalność od przypadku do przypadku, by wykorzystać tylko środki np. unijne jest niegospodarnością. Nie jest sztuką wybudować kilometry chodników, ale trzeba je również utrzymać tak latem jak i zimą. W wielu miejscowościach jest potrzebne przedszkole, ale nie podejmuje się trudu jego budowy z obawy przed kosztami jego utrzymania. Trzeba jednak pamiętać, że samorząd to nie biznes, tylko zaspakajanie podstawowych potrzeb mieszkańców. Dziś gmina oprócz przemyślanych działań inwestycyjnych musi wspierać działania prospołeczne, kulturalne czy oświatowe. Musi być zachowana równowaga między wydatkami majątkowymi a tymi, które ułatwiają i porządkują codzienne życie.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wybory samorządowe odbędą się 21 października

Niektóre media kreują obraz Pańskiej formacji politycznej jako ugrupowania centralistycznego, walczącego w samorządami, tymczasem to na waszych listach jest najwięcej kandydatów do pracy w lokalnych społecznościach – prawie dwa razy tyle co w PSL-u i daleko więcej niż na u innych partii.

W Polsce obóz zjednoczonej prawicy w nadchodzących wyborach wystawił największą liczbę kandydatów, mam nadzieję, że przełoży się to na sukces wyborczy ale również na jakość działania. Miejmy świadomość, że trwałe oparcie w samorządach daje większe możliwości do sprawnego działania państwa.

Wszyscy mamy w pamięci kompromitację z obliczaniem głosów wyborów samorządowych sprzed czterech lat i kontrowersje związane z niektórymi rozstrzygnięciami. Teraz to Wy rządzicie już od trzech lat i organizujecie wybory. Jak zatem będzie tym razem?

Trudności z weryfikacją wyborów sprzed czterech lat wynikały z niesprawnego systemu informatycznego do liczenia głosów. Dziś ten system nie jest własnością prywatnej firmy tylko Państwowej Komisji Wyborczej. Zmiany w ordynacji do samorządu miały wyłączyć urzędników samorządowych z procesu przeprowadzania wyborów, w praktyce tak się jednak nie stało. Okazało się że nowa ordynacja również ma luki, które będą musiały być poprawione. Ale sam proces wyborczy – myślę, że przebiegnie bez komplikacji.

Dlaczego Polacy powinni pójść na wybory samorządowe? O co stawka toczy się dla mieszkańców Podhala i Orawy?

Musimy sobie zdawać sprawę, że wybieramy gospodarzy gmin na pięć lat. Z perspektywy funkcjonowania gminy to dużo czasu – jeśli zostanie zmarnowany, to ucierpią wszyscy mieszkańcy. Jako wójt zawsze miąłem świadomość, że mój sukces w odczuciu społecznym jest sukcesem mieszkańców, a pomyłka obciąża nie tylko mnie ale wszystkich mieszkańców na długie lata. Tak więc stawka jest wielka. Mieszkańcy Orawy jako ludzie gospodarni, posiadający własność, doskonale zdają sobie z tego sprawę – nawet jeśli o tym nie mówią.

Jest życie poza wyborami, a najważniejszym wydarzeniem społecznym tego roku są obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Jakie jest to nasze świętowanie? Jaki wynika z niego obraz nas, Polaków?

ZOBACZ TAKŻE: Pomnik niepodległości w Podsarniu

Należymy do wyjątkowego pokolenia, żyjącego w wolnym kraju. Nasi dziadkowie, ojcowie nie mieli takich warunków i musieli bić się o Polskę i swoją wolność. Jako historyk oceniam, że mamy zbyt mało inicjatyw podkreślających ważność stulecia odzyskania niepodległości. Codziennie przekonuje się jak niski jest poziom wiedzy o naszych lokalnych bohaterach, których celowo w przeszłości skazywano na zapomnienie. Odkrywajmy więc i przede wszystkim zapisujmy wszystko to, co jest bohaterstwem naszych przodków i naszą historią. Nie niszczmy ostatnich śladów naszej historii i kultury. Każda notatka, każde zdjęcie i przedmiot sprzed stulecia jest na wagę naszej pamięci i tożsamości.

Sam angażuje się Pan w obchody tego jubileuszu w swojej rodzinnej miejscowości, gminie i powiecie? Co udało się zrobić i jak jeszcze zostanie uczczona w tych miejscach setna rocznica odrodzenia się polskiej państwowości?

Nie można być obojętnym na wydarzenia rocznicowe. Uważałem, że na poziomie gmin i powiatów powinniśmy skoordynować środki i działania. Tak powstał pomysł powołania Komitetu Obchodów przy Staroście Nowotarskim. Jednym z efektów jego działalności jest wydanie książki prof. Jerzego Roszkowskiego „Zapomniane Kresy”, tak by wiedza o historii Orawy w okresie walki o niepodległość dotarła do każdego domu. Myślę, że ta książka będzie trwałym wkładem w budowanie świadomości Orawy, Spisza i Podhala. Właśnie trwa promocja tej książki. W mojej miejscowości do obchodów rocznicowych włączył się również ksiądz proboszcz Leszek Uroda, dzięki temu powstał pomnik upamiętniający mieszkańców angażujących się w walkę o niepodległość. Udało się dotrzeć do dokumentów osobiście podpisanych przez ks. Ferdynanda Machaya, które są dowodem ich zasług. Dziś wiemy, że osoby te zostały odznaczone Medalami Niepodległości. Mamy ten zaszczyt, że wszystkim obchodom jubileuszowym patronuje Prezydent RP Andrzej Duda. Posadzimy również Dąb Niepodległości. Moim marzeniem była również budowa kolumny niepodległości w Jabłonce i na Spiszu – niestety Ministerstwo Obrony Narodowej wycofało się z finansowania tego projektu. Mam nadzieje, że wszystkie nasze działania będą godnym uczczeniem Niepodległej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.