Orawa w tle chochołowskiego poruseństwa

21 lutego 1846 r. w Chochołowianie zbrojnie wystąpili przeciwko austriackiemu zaborcy. Powstanie zwane gwarowo poruseństwem miało również swój orawski epizod.

Insurekcja pod Tatrami miała być częścią ogólnonarodowego powstania, które jednak zostało w ostatniej chwili odwołane, ale ta wiadomość nie dotarła na Podhale. Zbrojne wystąpienie górali z z Chochołowa, Cichego, Dzianisza i Witowa zorganizowane zostało przez Jana Kantego Andrusikiewicza (nauczyciela i organistę), Juliana Goslara (poetę) oraz księży, którymi byli: wikary z Chochołowa Józef Leopold Kmietowicz, wikary z Poronina Michał Głowacki i wikariusz z Szaflar Michał Janiczak.

W sobotni wieczór 21 lutego 1846 r. trzydziestoosobowa grupa mężczyzn zdobyła posterunek straży finansowej w Chochołowie, gdzie znaleziono również broń. Kolejnym punktem działań było zajęcie komory celnej w Suchej Górze na Orawie, a więc już za wewnętrzną granicą cesarstwa oddzielającą austriacki zabór od ziem monarchii, gdzie jednak również żyła polska ludność. Tak epizod ten opisał Stanisław Eljasz Radzikowski (Powstanie Chochołowskie, 1911): “Stąd ruszyli na cło pograniczne do Suchej Góry na Orawie. Po drodze zabrali ze sobą strażnika skarbowego, Libiockiego. W komorze w Suchej Górze strącili powstańcy z budynku dwugłowego orła i potrzaskali. Zażądali wydania pieniędzy, tłumacząc, że dziś powstanie w całej Polsce. Poborca, Laska, wydał pieniądze, które, przeliczywszy i wobec gromady z wójtem Suchej Góry oddawszy należną część Węgrom 150 złr., pozostałość 600 złr. z cła galicyjskiego wzięli naczelnicy powstania, napisawszy kwit w imieniu naczelnika powstania w obwodzie sądeckim”.

Dalsze wydarzenia przeniosły się do Witowa i Kościeliska. Kolejnego dnia po niedzielnych mszach św. przy okazji których księża wzywali do walki o niepodległość ojczyzny, do zrywu przyłączyło się około 500 chłopów.

Wkrótce jednak powstanie zostało stłumione przy pomocy oddziałów straży z Nowego Targu oraz górali z Czarnego Dunajca, przekonanych przez zaborców, że sąsiedzi z Chochołowa zbroją się przeciw nim. Pamiątką tego zatargu stała się figura figura św. Jana Nepomucena, ustawiona w Chochołowie tyłem do Czarnego Dunajca. Natomiast w zabytkowej chałupie Bafii z końca XVIII w., w której w 1846 r. odbyła się narada przed wybuchem insurekcji, mieści się Muzeum Powstania Chochołowskiego.

Kończąc, głos w ocenie powstania raz jeszcze oddajmy Stanisławowi Eljaszowi Radzikowskiemu: “Powstanie chochołowskie wydaje się być czymś błahym. Kończy się ono po zaledwie dwóch dniach klęską. Gdyby jednak powstało wtedy całe Podhale, jak zamierzano, prawdopodobnie górale wyparliby wroga. Właśnie wtedy austriacki generał Collin uciekł z wojskiem ku Wadowicom. Powstanie chochołowskie posiada ogromne znaczenie dla myśli narodowej, która zawsze musi dążyć do niepodległości. Pokazało ono, że możliwe jest współdziałanie ludu z całym narodem, że naród może liczyć na swój własny lud, który go nie opuści w chwili ważnej, gdy chodzi o stanowcze rozstrzygnięcie na przyszłość. (…) Takich właśnie ludzi, jak ci powstańcy, potrzebuje Polska. Prostych, gorliwych i ochoczych patriotów, a nigdy kraj nasz nie upadnie”.

Warto też dodać, że kilkadziesiąt lat później Orawa i los jej polskiej ludności ponownie stała się przedmiotem zainteresowania góralskich rodaków, w okresie istnienia Rzeczypospolitej Zakopiańskiej, już bezpośrednio w przededniu odzyskania przez Polskę niepodległości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.