Dekomunizacja na Orawie

Próżno na polskiej Orawie szukać znaczących miejsc gloryfikacji komunistycznego zniewolenia. Nawet ostatnie miejsca pochówków sowieckich żołnierzy zostały już w większości przeniesione na zbiorcze miejskie mogiły. Pewien relikt, pozornie nieznaczący, ukrył się jednak w jednym z adresów w Jabłonce. Znika ulica Wojsk Ochrony Pogranicza.

2 września 2016 r. weszła w życie ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki. Samorządy dostały rok na ich pozbycie się. “Dekomunizacja” w mijającym roku był jednym z wiodących tematów politycznych, gdyż w wielu miejscach Polski lokalne władze stawiały opór przepisom ustawy, która żadnych kontrowersji budzić nie powinna – może poza zdziwieniem, że zmiany te nie nastąpiły już ćwierć wieku wcześniej.

ZOBACZ TAKŻE: “Czerwona zaraza” na Orawie

Zgodnie z przepisami nazwy nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Za propagujące komunizm ustawa uważa także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989.

Na mocy nowej ustawy dekomunizacyjnej w całej Małopolsce trzeba było zmienić nazwy 94 ulic czy placów, które w jakiś sposób odnosiły się do ustroju komunistycznego w Polsce w latach 1944-1989 (To znacząco mniej niż w innych częściach kraju). Samorządy zrobiły to w przypadku 69 ulic. Resztą musiał zająć się wojewoda.

Tzw. ustawa dekomunizacyjna nie wymaga od mieszkańców zmian dokumentów, nawet jeśli nazwy ulic ulegną zmianie; dokumentów będzie można używać tak długo, aż stracą swoją ważność. Nie będzie też rodzić problemów z dostarczaniem korespondencji pod dotychczasowy adres. Ponadto pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne w sprawach dotyczących ujawnienia w księgach wieczystych oraz uwzględnienia w rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych zmiany nazwy dokonanej na podstawie ustawy są wolne od opłat.

Wojska Ochrony Pogranicza służyły umacnianiu “władzy ludowej”

Kwestia nazwy ulic czy szkół noszących imię WOP w wielu miejscach wywoływała pewne zdziwienie – dlaczego do grona patronów niegodnych zalicza się podmiot, którego zadaniem była ochrona granic państwa. Nie ujmując niczego ludziom, którzy służyli w szeregach WOP z pobudek ideowych czy zwyczajnego przydziału i godnie wykonywali swoje obowiązki, przypomnieć należy, że WOP były formacją wojskową powołaną przez władzę ulokowaną w Polsce z moskiewskiego nadania – przez komunistyczną dyktaturę pod sowiecką dominacją. Szczególnie w latach 1945-1956 część etatów (głównie oficerskich) zajmowali w niej wojskowi z ZSRS.

Emblemat Dowództwa WOP

Twórcy Wojsk Ochrony Pogranicza ideowo i organizacyjnie odrzucili wzorce ochrony granic Polski przedwojennej. W ich miejsce sięgnięto do rozwiązań sowieckich. Nowa formacja oprócz typowych zadań granicznych (zatrzymywanie i zwalczanie wszelkiej przestępczości granicznej) realizować i inne funkcje: (…) zapobieganie przenoszeniu lub przesyłaniu przez granicę wszelkich pism, dzienników, broszur itp. skierowanych przeciw Państwu i prawowitym władzom; ściganie wszelkich poczynań i zamierzeń skierowanych przeciw politycznym interesom Państwa; współdziałanie z innymi organami mającymi na celu bezpieczeństwo publiczne i zapobieganie szkodom zagrażającym interesowi publicznemu.

W 1949 r. Wojska Ochrony Pogranicza zostały włączone w strukturę Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, konsekwencją czego stało się wciągnięcie tej formacji w do toczącej się wówczas walki polityczno-ideologicznej. Przejawiało się to zwalczaniem “wrogów ludu”, do których zaliczano m.in. osoby wyjeżdżające za granicę lub stamtąd powracające, jak też tam przebywające i utrzymujące kontakty z „reakcyjnymi ośrodkami”; repatriantów; osoby zatrzymane w czasie nielegalnego przekraczania granicy lub przebywające w strefie nadgranicznej nielegalnie oraz byłych funkcjonariuszy przedwojennej Straży Celnej i Granicznej, jak też żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza.

Takie stanowisko władz wobec społeczeństwa polskiego sprawiło, że Wojska Ochrony Pogranicza przyczyniły się również do izolowania Polaków od świata “wrogich państw kapitalistycznych”. Dlatego WOP zostały uznane przez Instytut Pamięci Narodowej za służące umacnianiu “władzy ludowej”, a tym samym wskazane jako konieczne do usunięcia z publicznego piedestału.

 

Co w zamian? 

Herb Straży Granicznej z przedwojennego posterunku jednostki – Zdjęcie z ekspozycji Muzeum Podhalańskiego w Nowym Targu

Podczas sesji Rady Gminy Jabłonka 25 października br. podjęto uchwałę o przemianowaniu ulicy “Wojsk Ochrony Pogranicza” na “Pogranicza”. Oznacza to zmianę nazwy nadanej 26 stycznia 1989 r. przez Gminną Radę Narodową w Jabłonce, honorującą siłę, która rozformowana została dopiero dwa lata później.

Żałować można, że radni nie zechcieli uczcić formacji Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej czy Obrony Narodowej, które w okresie międzywojennym godnie strzegły rubieży II Rzeczypospolitej, z poświęceniem posuniętym do ofiary krwi, hojnie złożonej w obliczu niemieckiej i sowieckiej agresji (na południu również słowackiej).

ZOBACZ TAKŻE: Niemiecko-słowacka agresja na Polskę

Podobna sytuacja miała miejsce w Nowym Targu, gdzie ulicę WOP przemianowano na “Marii Pajerkiej”, nowotarskiej kurierki, organizującej przerzuty ludzi przez Słowację na Węgry. W 1942 r. w obliczu obławy niemieckiego gestapo zażyła truciznę, unikając tortur w czasie aresztowania. Umierając miała 29 lat.

One thought on “Dekomunizacja na Orawie

  • 20 grudnia 2017 at 15:43
    Permalink

    Co właściwie ma oznaczać ta nowa nazwa…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.