Zaginione orawskie oblicze Matki Bożej Częstochowskiej

Najświętsza Maryja Panna, która sama nakazała nazywać się Królową Polski na swą stolicę obrała Częstochowę, do której od wieków pielgrzymują Jej wierni poddani. Jest rzeczą osobliwą, że nawet w granicach Górnych Węgier, wśród polskiego ludu odbierała cześć swoim w orawskim obliczu.

A. D. 1689 SPRAWIŁ WOYCIECH WILCZEK PANV BOGV NA CHWAŁE NAJSWETSZEJ P. MARYI TEN OBRAS – taką inskrypcję obok własnej podobizny wraz z małżonką, umieścił jeden z podwilczńskich sołtysów pod kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Fundacja była formą podziękowania za nobilitację i wyrażenia radości z odzyskanej swobody wyznawania wiary katolickiej. Przez ponad dwa i pół wieku podwilczańska Madonna spoglądająca z tego obrazu na wiernych, była wezwaniem do pielęgnacji cnót, które mówiąc poetycko, sprawiły iż Królowa Polski zamieszkała w niewielkiej górskiej osadzie pośród orawskiego ludu i przypominała mu również o polskich korzeniach.

Bez-tytułu-1
Klęczący Wojciech Wilczek (po prawej) z żoną.

Kopia cudownego obrazu była większa od oryginału, miała wymiary 210 x 140 cm. Przedstawiała Maryję z Dzieciątkiem z charakterystycznymi dla częstochowskiego obrazu bliznami na Jej obliczu. Święte Postaci otoczone są kłębami chmur ciągnących się wzdłuż obramowania obrazu, dzięki czemu osoba spoglądająca na obraz mogła odnieść wrażenie, że na jej oczach dokonuje się iluminacja. Oprócz typowych elementów jasnogórskiego wizerunku Maryi, podwilczańska kopia zadziwia precyzją wielu szczegółów, są to motywy gwiazd, które na oryginale pojawiły się właśnie w XVII w., czy dokładne odwzorowanie klejnotów z częstochowskich szat obrazu. Wyjątkowo pieczołowicie zostały skopiowane elementy koron władysławowskich zdobiących święte głowy. Na koronie Maryi napis TIBI S MARIA, w centrum Matka Boża Siedmiobolesna, leżące u jej stóp ciało martwego Chrystusa, nad Nimi adorowany przez aniołów krzyż z umieszczonym niżej monogram IHS, na obręczy przedstawione były narzędzia Męki Pańskiej z Chustą św. Weroniki pośrodku. Na koronie Jezusa analogiczna inskrypcja TIBI JESUS.

Dzięki umieszczeniu w dolnym rogu obrazu postaci fundatora z małżonką, po raz pierwszy poznajemy anatomię twarzy przedstawiciela rodu Wilczków. Wojciech był synem Mikołaja Wilczka i Doroty z Senkowiczów. Należał do młodszego pokolenia nobilitowanej rodziny sołtysiej. Tytuł szlachecki (Wilczkowie, Bukowińscy i Moniakaowie) otrzymali od cesarza Leopolda I w 1674 r. wobec zasług w zbrojnej obronie wiary katolickiej, w walkach z luteranami. Wojciech Wilczek miał być również fundatorem nieistniejących już obrazu Matki Bożej Bolesnej i kamiennej figury maryjnej. Informacje na temat zanotował Emeryk Pongratz, który jako archidiakon nitrzański i prepozyt ostrzychomski wizytował parafię 18 lutego 1690 r.

Bez-tytułu-2-800x445Ks. Stefan Smihel pisze, że obraz w pewnym momencie został zdjęty z ołtarza i powieszony na bocznej ścianie kościoła pod chórem. Być może stało się to równolegle z wzniesieniem nowej świątyni. Dodaje że w latach trzydziestych był dobrze zachowany. Głos ten jednak nie ma większego znaczenia, gdyż jego opracowanie dziejów wsi Podwilk opiera się w większości na wydawnictwach źródłowych Władysława Semkowicza. Profesor istotnie w drugiej części “Materiałów źródłowych do dziejów osadnictwa Górnej Orawy” z 1939 roku zamieścił fotografię obrazu. Opisując rycinę we wstępie publikacji, napisał, iż przedstawia ona obraz „znajdujący się na farze w Podwilku […] pochodzący niewątpliwie z kościoła w Podwilku, jest fundacją Wojciecha Wilczka”. Oznaczać by to mogło, że obraz z pewnych powodów, przez jakiś czas znajdował się na plebani a nie w świątyni. W zbiorach Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk można odnaleźć zdjęcie obrazu z 1930 r. autorstwa Tadeusza Przypkowskiego z informacją o tym, że zostało wykonane na plebanii. Kolejna reprodukcja obrazu ukazała się w dodatku do Ilustrowanego Kuriera Codziennego z 24 lipca 1939 roku! Rok wcześniej skromną notatkę na temat obrazu w Zabytkach Sztuki Polskiej zawarł Tadeusz Szydłowski.

Odżałowując dziś ten wspaniały zabytek, możemy się jedynie cieszyć z tego, że w ostatniej sposobnej ku temu chwili, jego wygląd został zachowany w fotografii. Marian Gotkiewicz wywiezienie obrazu na Słowację w 1945 roku przypisuje ks. Pawłowi Sopko. Zaś ks. Smihel, poprzednik na probostwie w Podwilku podejrzanego kapłana stwierdza, że do 1945 r. obraz wisiał w kościele, a jego zaborem obciąża wycofujących się u schyłku wojny żołnierzy niemieckich.

Obecnie obraz znajduje się na liście utraconych dzieł sztuki, będących przedmiotem poszukiwań prowadzonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ł.W.

“W 1608 r. w Neapolu, włoski jezuita, Giulio Mancinelli modlił się do Niepokalanej, prosząc, by mu objawiła, jaki jeszcze tytuł chciałaby mieć w Litanii Loretańskiej. W wigilię uroczystości Wniebowzięcia NMP, 14 sierpnia 1608 roku, zobaczył Matkę Bożą i… klęczącego u Jej stóp swojego współbrata z nowicjatu, św. Stanisława Kostkę (mijała akurat 40. rocznica jego śmierci). Zawołał: „Królowo Wniebowzięta, módl się za nami!”. „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? – usłyszał. – Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”.Gość Niedz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.