Cud nad Wisłą a sprawa orawska

Próżno szukać Orawian w wśród żołnierzy biorących udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1921 r. Jednak właśnie Orawa, poniosła ciężką cenę zwycięstwa w boju zakończonym Bitwą Warszawską decydującą o przetrwaniu Polski i obronie Europy przed czerwoną nawałą.

Po zakończeniu I wojny światowej, wstępne porozumienie w sprawie podziału Śląska Cieszyńskiego, Spisza i Orawy zostało zawarte 5 listopada 1918 r. przez polską Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego z jej czeskim odpowiednikiem. Porozumienie uwzględniało zasięg wpływów narodowych, przez co strona polska mogła uznać je za korzystne. Ustalenia nie zostały jednak zaakceptowane przez centralne władze czeskie.

Gdy tylko pojawiła się ku temu sposobność, w styczniu 1919 r., poprzez dyplomatyczny podstęp Czesi wymusili na Polsce wycofanie wojska z terenów Orawy i Spisza pod groźbą blokady transportów amunicji, niezbędnych do walki z bolszewickim najazdem. Przyzwolenie na wycofanie z Orawy polskich oddziałów przez długi czas było przyczyną wyrzutów, jakie ks. Ferdynand Machay czynił polskim kręgom decyzyjnym, nie oszczędzając nawet i samego naczelnika państwa w osobie Józefa Piłsudskiego. Dla wyjaśnienia przyczyn tej decyzji, zapalony w działalności narodowej kapłan został zaproszony do Belwederu.

machay-piłsudski
Jesienią 1919 r. zapadła decyzja o przeprowadzeniu na terenach spornych plebiscytu. Do głosowania jednak nie doszło. W lipcu 1920 r., gdy bolszewicy zbliżali się do Warszawy, co oznaczało poważne zagrożenie bytu państwowego, Polska została zmuszona do wyrażenia zgody na rozstrzygnięcie sporu o przebieg południowej granicy przez sprzymierzone mocarstwa. Był to jeden z warunków pomocy międzynarodowej dla Polski, ustalony na konferencji w Spa.

Ks. Ferdynand Machay tak wspominał okoliczności kolejnych wymuszonych ustępstw wobec Czechów:

Plebiscyt na Warmii i Mazurach wypadł źle, wojna z bolszewikami groziła ogromną klęską, korona czeska dźwigała się już ponad 4 marki za jedną koronę. Wszystko to nie najlepiej wpływało na umysły górali na Spiszu i Orawie. Ciężką mieliśmy pracę w czasie pochodu na Kijów, bo cały obszar plebiscytowy miał czeską administrację, czeską administrację, czeskich żandarmów, tych samych urzędników i strażników, co i przed plebiscytem. […] A przecież, wbrew klęsce wojennej, wbrew zwyżce korony czeskiej, szczerze i mocno żałujemy, że się plebiscyt nie odbył. Dzisiejsze skrawki byłby nam niewątpliwie i najgorszy plebiscyt przysądził.

Rada Ambasadorów, której przypadło w udziale rozgraniczenie Polski i Czechosłowacji, całkowicie pominęła kryteria narodowościowe – po stronie czeskiej, na terenach bezpośrednio przylegających do granicy, pozostało około 100 tys. Polaków. Werdykt pozostawił poczucie dziejowej niesprawiedliwości. Usankcjonowano prawo Polski do części Orawy, jednakowoż poza jej granicami pozostały obszerne etnicznie polskie tereny. Z obszaru spornego na Spiszu i Orawie, Polsce oddano 27 wiosek, a Czechosłowacji 44. Na Orawie w granicach Polski znalazło swoje miejsce 15 tys. osób – drugie tyle zostało za granicą.

Dalej ks. Machay pisze – Gdy dopiero nadszedł urzędowy tekst uchwały Rady Ambasadorów z 28-go lipca 1920, przekonaliśmy się, że i nasza sprawa wypadła jak najgorzej. Podobno byłby nam przypadł cały obszar plebiscytowy, gdyby nie energiczne zabiegi p. Berthelota na korzyść Czechów na Quai d’Orsai. Podobno, bo ja już nie wiem czy dyplomatom mozna choćby w jedno słówko szczerze uwierzyć. Cieszyniacy byli niepocieszeni, my z Semkowiczem struci, zawstydzeni. Lecz bolszewicy zbliżali się do Warszawy. Widmo największego niebezpieczeństwa nie pozwalało odczuć wielkiego nieszczęścia, jakie Polaków dnia 28-go lipca 1920 spotkało, gdy Rada Ambasadorów taką w dziejach bezprzykładną  wiwisekcję przeprowadziła na ciele Polski.

Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 r. zadecydowało o odparciu najazdu Armii Czerwonej, zostało ono jednak okupione ciężkim wysiłkiem całego narodu. Zgodnie z hasłem jednego z plakatów wojennych: “Wszystko dla frontu” sprawie orawskiej przyszło poświęcić niemal wszystko dla zachowania niepodległość ojczyzny. Zwycięstwo Polski oznaczało także obronę pozostałej części kontynentu przed niszczącym marszem bolszewików. Polacy w 1920 roku uratowali sąsiednie państwa, które przy tej okazji nie omieszkały swego wybawcy ograbić.

ZOBACZ TAKŻE: Polacy za górami

Polskie plakaty wojenne 1919-1920

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.