Orawianie z misją w niemieckim obozie koncentracyjnym

Delegacja Banku Spółdzielczego w Jabłonce przywiozła ziemię z byłego obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie 1942 r. męczeńską śmierć poniósł ks. Jan Góralik. Jesienią odbędzie się jego symboliczny pogrzeb.

W związku z przypadającą na 2017 r. 75-rocznicą śmierci ks. Jana Góralika, władze Banku Spółdzielczego w Jabłonce podjęły inicjatywę urządzenia symbolicznego pochówku, jakiego patron banku nigdy nie miał. Pomysłodawcą tej inicjatywy był prezes BS-u Józef Szperlak, pod kierownictwem którego Bank od kilkunastu lat dba o przywracanie czci należnej kapłanowi, społecznikowi i męczennikowi.

Ks. Jan Góralik, jako proboszcz w Podwilku w 1928 r. założył Kasę Stefczyka, z której wywodzi się współczesny bank w Jabłonce. Po napaści Niemiec na Polskę, ks. Góralik wraz z wikarym Henrykiem Hubnerem i kilkudziesięcioma mieszkańcami Podwilka zostali aresztowani przez Niemców 2 września 1939 r. pod pozorem odwetu za śmierć, jaką poprzedniej nocy ponieśli we wsi ich żołnierze. Ks. Góralik przeszedł więzienną tułaczkę wiodącą przez niemieckie obozy jenieckie i koncentracyjne.

Od kwietnia 1940 r. więziony był w KL Buchenwald. Gdy w lipcu 1942 trafił do KL Dachau, był to czas największych represji. Morderczym zajęciem była praca na obozowych plantacjach, na których latem dokuczał upał, a zimą śnieg i mróz. Każdego dnia z pól uprawnych na taczkach wywożono omdlałych i zmarłych. Więzniowie wykonywali nawet prace zwyczajne dla zwierząt pociągowych.

W roku 1942 ograniczano więzniom głodowe racje żywieniowe. W tej udręce właśnie polskich kapłanów zaciągano do roznoszenia ciężkich kotłów z żywnością, której dla nich samych często mogło zabraknąć, bowiem osadzono ich w barakach zlokalizowanych najdalej od kuchni (bloki 26-28). Dla większego poniżenie ogrodzono je dodatkowym drutem, a licząc szyderczo na wznieceniu męskich pokus, w sąsiedztwie zamknięto kobiety.

Polskim duchownym zabroniono jakichkolwiek praktyk religijnych, które narażając się na srogie kary sprawowali potajemnie. W nieludzkich warunkach potrafili zatroszczyć się nawet o zdobycie hostii potrzebnej do odprawiania mszy świętych – podobnie jak byli zdolni do zorganizowania wśród siebie podziału racji żywnościowych przeznaczonych dla najsłabszych.

W tych warunkach ks. Góralik zmarł po niespełna czterech miesiącach udręki. 26 października 1942 r. padł omdlały niedługo po wyjściu do pracy na polu. Po odwiezieniu na teren obozu zmarł jeszcze rankiem o godz. 9:00. Cztery dni później jego zwłoki spalono w krematoryjnym piecu, a prochy rozsypano w pobliskim dole.

Dzięki wsparciu niemieckiej placówki konsularnej w Krakowie, ze współczesnej polany pokrywającej doły z prochami ofiar, w obecności Angeli Riddler, dyrektor Muzeum Miejsca Pamięci Dachau, bankowa delegacja pobrała grudkę ziemi. 26 października 2017 r. w pogrzebowej oprawie urna przywieziona z miejsca śmierci ks. Góralika, zostanie złożona na parafialnym cmentarzu w Podwilku. Tym samym spełniona zostanie ostatnia posługa wobec kapłana, społecznika i męczennika.

W KL Dachau urządzono główne miejsce kaźni dla kleru. Na liczbę 2794 więzionych tam duchownych, polscy stanowili 1773 z czego 868 poniosło śmierć. Również ogółem Polacy byli najliczniejszą grupą narodowościową ofiar tego obozu.

W 1972 roku na zewnętrznej ścianie Kaplicy „Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa” znajdującej się na terenie dawnego obozu polscy kapłani, byli więźniowie umieścili tablicę pamiątkową z napisem: Tu w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem, co drugi z więzionych tu księży Polskich złożył ofiarę życia. Ich Świętą pamięć czczą Księża Polacy – Współwięźniowie. Pod tą tablicą delegacja banku złożyła wiązankę biało-czerwonych kwiatów.

W delegacji uczestniczyli Józef Szperlak, prezes BS Jabłonka; Jan Paś, członek Rady Nadzorczej, Krystyna Wójtowicz, przedstawiciel pracowników oraz gościnnie Łukasz Wiater, jako dokumentalista.

One thought on “Orawianie z misją w niemieckim obozie koncentracyjnym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.