Orawa z Polską złączona

28 lipca 1920 Rada Ambasadorów podjęła decyzję o rozgraniczeniu ziem Polski i Czechosłowacji po I wojnie światowej. Wyrok niekorzystny dla strony polskiej, pozostawił na kolejne dziesięciolecia poczucie niesprawiedliwości.

Po zakończeniu I wojny światowej odnośnie ustalenia południowej granic Polski wstępne porozumienie w sprawie podziału Śląska Cieszyńskiego, Spiszu i Orawy zostało zawarte 5 listopada 1918 r. przez polską Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego z jej czeskim odpowiednikiem. Porozumienie uwzględniało zasięg wpływów narodowych, przez co strona polska mogła uznać je za korzystne. Ustalenia nie zostały jednak zaakceptowane przez centralne władze czeskie. Jesienią 1919 r. zapadła decyzja o przeprowadzeniu na terenach spornych plebiscytu. Do plebiscytu jednak nie doszło. W czasie zagrożenia bolszewickiego, Polska została zmuszona do wyrażenia zgody na rozstrzygnięcie sporu przez mocarstwa. Był to jeden z warunków pomocy międzynarodowej dla Polski, ustalony na konferencji w Spa. Przy podejmowaniu decyzji pominięto całkowicie kryteria narodowościowe – po stronie czeskiej, na terenach bezpośrednio przylegających do granicy, pozostało około 100 tys. Polaków.
ZOBACZ TAKŻE: Cud nad Wisłą a sprawa orawska

28 lipca oznacza zatem rocznicę tyle szczęśliwą, co pozostawiającą poczucie dziejowej niesprawiedliwości. Usankcjonowano bowiem prawo Polski do części Orawy, jednakowoż poza jej granicami pozostały obszerne etnicznie polskie tereny. Z obszaru spornego na Spiszu i Orawie, Polsce oddano 27 wiosek, a Czechosłowacji 44. Na Orawie w granicach Polski znalazło swoje miejsce 15 tys. osób – drugie tyle zostało za granicą.

Na Orawie, Czechosłowacji przypadły wsie z obszaru zwartego osadnictwa polskiego: Rabczyce, Rabcza, Orawska Półgóra, Sihelne, Orawskie Wesele, Mutne, Nowoć, Klin Zakamienny, Herducka. W 1924 r. dołączyły do nich Sucha Góra i Głodówka.

ZOBACZ TAKŻE: Polacy za górami

Sam Ignacy Paderewski po podpisaniu 31 lipca decyzji Konferencji Ambasadorów, złożył notę protestacyjną przewodniczącemu Rady Najwyższej, w której treści czytamy: “Nie moją jest rzeczą krytykować i protestować, uważam przecież, Panie Prezydencie, że jest mym obowiązkiem zwrócić Pańską uwagę na fakt, że decyzja Konferencji Ambasadorów nie bierze, zdaje się, pod uwagę woli ludności, ani zasady narodowości. Na zasadzie tej decyzji i według granicy, przez nią wyznaczonej w okręgu Spisza i Orawy 24043 Polaków Przypadnie Rzeczypospolitej Polskiej, a z górą 45000 naszych rodaków pójdzie pod czechosłowackie panowanie”.

Warto w tm miejscu przytoczyć refleksje ks. Ferdynanda Machay’a z kilku miejsc jego pamiętnika na temat decyzji z 28 lipca 1920 r.: “Jechałem więc z Semkowiczem do Paryża – już po raz trzeci w strachu. Gdy, jadąc przez Niemcy, usnąłem w wagonie, śniło mi się, że dzielni Jabłonczanie kopią nowe koryto dla Czarnej Orawy, aby ją zmusić do płynięcia do Dunajca. Złe przeczucie – pomyślałem. W Paryżu oświadczono nam, że sprawa Spisza-Orawy stoi bardzo dobrze, tylko Cieszyńskie mocno zagrożone. Gdy dopiero nadszedł urzędowy tekst uchwały Rady Ambasadorów z 28-go lipca 1920, przekonaliśmy się że i nasza sprawa wypadła jak najgorzej. Podobno byłby nam przypadł cały teren plebiscytowy gdyby nie energiczne zabiegi p. Berthelota na korzyść Czechów na Quai d’rsai. Podobno, bo ja już nie wiem czy dyplomatom można choćby jedno słówko szczerze uwierzyć. Cieszyniacy byli niepocieszeni, my z Semkowiczem struci, zawstydzeni. Lecz bolszewicy zbliżali się do Warszawy… Widmo największego niebezpieczeństwa nie pozwalało odczuć wielkiego nieszczęścia , jakie Polaków dnia 28 lipca 1920 spotkało, gdy Rada Ambasadorów taką w dziejach bezprzykładną wiwisekcję przeprowadziła na ciele Polski”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.