Spór sołtysa z proboszczem o osep

Radykalny działacz polityczny, spór z księdzem i rodzinne nieszczęście. Oto obraz będący przyczynkiem do opracowania stosunków partyjnych na przedwojennej Orawie, jaki wyłania się z materiału nadesłanego przez Paulinę Moniak z Zubrzycy.

Mój pradziadek, Jan Kanty Hosana urodził się i mieszkał w Bukowina-Podszkle. Był barwną postacią. Jako jedyny w rodzinie zajmował się polityką. Był członkiem PSL-Wyzwolenie w obwodzie Czarny Dunajec. Doszedł do funkcji prezesa koła tej partii, liczącego 40 członków. Działając w partii lewicowej, był zagorzałym przeciwnikiem składania opłat kościelnych tzw. osepu, czyli daniny w ziarnie. 12 maja 1929 r. jako gospodarz struktur partyjnych przyjmował w Bukowinie i Podszklu posła Szczepana Fidelusa. Podczas wiecu, wspólnie przekonywali do poparcia projektu zmiany konstytucji wg. projektu parlamentarnego bloku lewicy. W ramach swej politycznej aktywności współpracował z Wacławem Krzeptowskim (liderem nowotarskiego PSL-u), czy Józefem Putkiem (działaczem ludowym z rejonu Wadowic). Znał osobiście Wincentego Witosa.

Jego antyklerykalne agitacje ograniczały się tylko do Bukowiny-Podszkla. Mimo tego, że nie cieszył się dobra opinią, udało mu się namówić mieszkańców wsi do zaprzestania opłat na rzecz proboszcza, którym wówczas w podszklańskiej parafii był ks. Józef Buroń. Przebieg sporu o osep znam opowieści wujka – wnuka Jana Kantego Hosany.

Pradziadek Hosana był sołtysem. Z tego tytułu do jego obowiązków należało doroczne zbieranie od wszystkich mieszkańców wsi opłaty w postaci zboża. Jednego roku osep zebrał, lecz nie oddał go na plebanię. W kolejnym roku daninę mieli złożyć nieliczni, a po dwóch latach już nikt. Proboszcz wytoczył mu proces, którego nie udało mu się jednak wygrać.

Niedługo potem, rzekomo w skutek klątwy rzuconej przez proboszcza, rodzinę sołtysa spotkały nieszczęścia. Trojgu z jego dzieci spłonęły domy. Pożar dotknął m.in. dom mojej babci Marianny.

Barwność życiorysu Jana Kantego Hosany dopełnia fakt bycia przewodnikiem Lenina podczas jego pobytu na Podhalu. Podobno jego nazwisko było umieszczone na drzewcu chorągwi w kościele w Ludźmierzu, czego nie udało mi się jednak potwierdzić. Pradziadek znany był także jako złota rączka – naprawiał maszyny i rowery. Zarobione pieniądze przeznaczał na zakup gruntów. Miał w posiadaniu 40 ha pola.

Jan Kanty Hosana zmarł w 1947 r. Mój podziw budzi fakt, że jako chłop ze wsi znał osobiście ludzi bardzo wpływowych. Jego zaangażowanie w politykę świadczy, że dbał o dobro innych ludzi. Współcześnie takiego człowieka nazwalibyśmy pewnie biznesmenem.

Paulina Moniak (15 l.)

Fragment dotyczący działalności J. K. Hosany z miesięcznego sprawozdania starosty nowotarskiego, za marzec 1929 r.  /APKr.
Relacja z wizyty w Podszklu posła Szczepana Fidelusa. Gazeta Podhalańska 1929/nr 22.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.