Napad w Podwilku “osobliwych principałów” na rycerza spod Wiednia wracającego

Działo się w Rabce, 27 lutego roku 1685… tak według staropolskiej metody zapisano dzień ugody między Orawcami a rabczańskim szlachcicem. Sporo natomiast działo się już kilka miesięcy wcześniej.

 

Przykazania nie zabijaj oraz nie kradnij, z dekalogu biblii ubogich z kościoła w Orawce. Na malowidłach Orawianie w strojach z epoki.

 

Bitwa pod Wiedniem. Fragment obrazu
M. Szeiba

W okresie świąt Bożego Narodzenia 1684 r. z wiedeńskiej odsieczy przez Orawę powracał Jan Skopiński – towarzysz chorągwi p. Mierzwińskiego z dywizji Hieronima Lubomirskiego, wówczas marszałka nadwornego koronnego. Ze względu na chorobę towarzyszącego mu czeladnika, 27 grudnia na ostatni nocleg przed opuszczeniem Węgier zatrzymał się w Podwilku, w karczmie gospodarza Tomasza Maryniaka. Strudzeni drogą zamiast odpocząć znaleźli się w poważnym niebezpieczeństwie. Wszystko z powodu miejscowej grupy zbójników zwanych Pietrzakami.

Pijani opryszkowie, sprowadzeni przez właściciela karczmy, zabrali Skopińskiemu odzież, broń, trofea wojenne i pieniądze. Zabili jego konia, a i samego rycerza zamierzali pozbawić życia. W amoku gnali Skopińskiego aż do lasów Beskidu. Tu jednak jeden z oprawców powstrzymał towarzyszy przed morderstwem. Pietrzacy postanowili wrócić do karczmy by rozprawić się z czeladnikiem. Ten jednak został ukryty przez innego mieszkańca wsi. Sam Skopiński szczęśliwie dotarł do Rabki, oddalonej o kilkanaście kilometrów.

Dawny dwór w Rabce. Pewnie niegdyś obronny, nawet
wewnętrzne ściany były bardzo grube, trzeba było
„dużego” kroku aby przejść przez drzwi

Wieść o haniebnych wyczynach zbójników stała się zmartwieniem całej osady. Gospodarze zaczęli się obawiać o to, co spotka ich gdy wybiorą się do Rabki. Sołtys Stanisław Wilczek – nobilitowany przeszło dekadę wcześniej za wierność cesarzowi i obronę wiary katolickiej – postanowił wysłać do Rabki delegację, która w imieniu całej osady miała szukać wybaczenia u rycerza spod Wiednia. W delegaci znaleźli się Tomasz Maryniak, Krzysztof Pytel i Wojciech Papiesz.

Do spotkania doszło w rabczańskim dworze, na gruntach dzierżawionym przez Kaspra Winklera od kanclerza wielkiego koronnego. Tam też 27 lutego 1685 r.  doszło do podpisania ugody, w której całe zajście zostało precyzyjnie zrelacjonowane. Oto jej fragment:

…ażeby za winnych niewinni nie odpowiadali, imieniem całey gromady tę sprawę za pomiarkowaniem przyiacielskim ludzi godnych y slachty polskiey zgodziliśmy w ten sposób, iż za te wszyskie zniewagi, rozboy y rabunek przesz naszych sasiadów  przezwiskiem Pietrzacy , osobliwych principałów, powinni będziemy dać jm. panu Skopińskiemu złotych polskich trzysta pięćdziesiąt względem pobranych przy nim pieniędzy, y do tego rzeczy wszystkie y armatę powracać wziętą.

Wskazaną rekompensatę zobowiązali się dostarczyć do domostwa Kaspra Winklera na niedzielę wstępną blisko następującą. Jako rękojmie w Rabce pozostał Tomasz Maryniak. Skopiński miał zaś wobec przeprosin, zwrócić zagrabione w odwecie konie sąsiadów mieszkańców Podwilka. Delegacja wyraziła przy tym zgodę na szukanie dalszej sprawiedliwości gdyby nie dopełnili zobowiązania w terminie. Dokument podpisali Krzysztof Pytel i Wojciech Papiesz oraz świadkowie ugody: Jan Rumelski i Kasper Winkler.

Wszelkie pretensje zostały tym samym wygaszone. Osobny rozdział sporów Orawian – a szczególnie Podwiczan – z pobratymcami zza polskiej granicy, dotyczy już relacji z mieszkańcami Spytkowic.

Powyższy incydent znalazł swój opis w opracowaniu prof. Władysława Semkowicza: Z dziejów zbójnictwa na Orawie (1931) oraz w Materiałach źródłowych do dziejów osadnictwa Górnej Orawy (1932)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.