75 rocznica śmierci Romana Dmowskiego – dyplomaty zasłużonego równiez dla Orawy

Dziś (2 stycznia) przypada 75. rocznica śmierci Romana Dmowskiego, przywódcy obozu narodowego, dyplomaty, współtwórcy niepodległej II Rzeczypospolitej. Również tego roku obchodzić będziemy 150. rocznicę jego urodzin (9 sierpnia). Z okazji tego podwójnego jubileuszu pragniemy przypomnieć zasługi najwybitniejszego polskiego dyplomaty XX w. dla Ziemi Orawskiej.

Do sylwetki Romana Dmowskiego będziemy wracać częściej. Dziś zaś, w ramach wstępu do dyskusji przywołujemy fragment ze wspomnień ks. Ferdynanda Machaya dotyczący spotkania z Romanem Dmowskim w czasie konferencji pokojowej w Paryżu.

Granice Polski wg. Linii Dmowskiego

Zakończenie I wojny światowej i rozpad monarchii austro-węgierskiej przyniósł narodom Europy Środkowej możliwość wybicia się na niepodległość. Jednocześnie pojawił się problem wytyczania granic między nowymi państwami. Tymi kwestiami zajęła się konferencja pokojowa w Paryżu, z udziałem delegacji Polskiej pod przewodnictwem Romana Dmowskiego. Jedną ze spraw, nad którą pochylali się dyplomaci był spór polsko-czechosłowacki o ziemie Spisza i Orawy.

Już 5 listopada 1918 r. w Jabłonce powołano Powiatową Organizację Narodową, mieszkańcy wyrazili wolę przyłączenia Spisza i Orawy do Polski. Wobec wydarzeń ze stycznia 1919 r. (łącznie z agresją zbrojną Czechosłowacji na Polskę), po wycofaniu się polskiej administracji ze spornych terenów, podjęto decyzję o wysłaniu do Francji delegacji Spisza i Orawy. W jej skład weszli ks. Ferdynad Machay (starszy), Piotr Borowy i Wojciech Halczyn, towarzyszył im dr. Kazimierz Rouppert.

Ich zadaniem było przedstawienie światowym dyplomatom postulatów ludności polskiej Spisza i Orawy oraz ich przekonanie do korzystnych dla niej rozwiązań. W trakcie miesięcznego pobytu na konferencji pokojowej, nasi delegaci spotykali się z największymi światowymi graczami tego okresu, łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych Wodrowem Wilsonem.

W stolicy Francji odbyli również rozmowę z Romanem Dmowskim, której przebieg i okoliczności przytaczamy na podstawie relacji ks. Machaya:

W obcowaniu z naszymi mieliśmy w Paryżu wielką wadę: byliśmy bardzo wymagającymi. Tak się parę razy i zdarzyło, że nam delikatnie oświadczyli: są od Spisza i Orawy dużo ważniejsze sprawy. My zaś na to niemniej grzecznie odpowiedzieli: wiemy dobrze, że bez Gdańska Polska nie może być, że Śląsk Cieszyński jest perłą Polski, powinny się więc wszystkie siły w tym kierunku spoić; wiemy bardzo dobrze, że Polska bez Spisza i Orawy wielką by Polską została, ale my przeciw takiej każdej myśli najenergiczniej protestujemy i zgłaszamy wam z całym naciskiem, ze my mamy te same prawa żyć i być w Polsce, które mają bracia od Krakowa, Warszawy, Poznania, bo my na Spiszu i Orawie czysto polski naród. – Tak my wej pedzieli prawdę a jesce my i nogami cupnęli! – A ten p. Dmowski był na posiedzeniu? – pytają gazdowie. I wtedy się dowiedzieli, że Dmowski tyle mówi z Anglikami, Francuzami i Amerykanami, że mu na przyjmowanie takich delegacyj wcale niedużo czasu zostaje. A jednak nam sekretarz Kozicki przyobiecał, że się w najkrótszym czasie z nim zobaczymy.

Wyżej opisane zdarzenie miało miejsce 19 marca, a istotnie już kilka dni później delegatom Spisza i Orawy udało się spotkać z Romanem Dmowskim.

Przyjął nas w swoim mieszkaniu 24-go marca o 12-ej. Czekaliśmy z utęsknieniem na te chwile. Co też Dmowski powie? I pocieszył nas bardzo. Rozmawiał z gazdami dobrą półgodzinę. “Przy odzyskaniu Spisza i Orawy nie będzie dużo kłopotu”. W rozmowie można było dokładnie zauważyć, że zna tę sprawę tak dobrze jak inne, i że mu na sercu leży, jak Gdańsk, Cieszyn albo Lwów. “Już my mu ta za te pół godzinki wygodali syćke nase bolącki”. Pan Dmowski zaś obłapił i Wojtka i Piotra, uściskał a powtarzał: nic się nie starajcie, dobrze będzie. Życzyłbym p. Dmowskiemu aby go cała Polska tak pokochała, jak nasi gazdowie. – “Ten pon, to nom juz pomoze, to juz hej” – mówili oba i najwiecej się od niego spodziewali. Kiedyśmy się z p. Dmowskim rozmówili, można było powiedzieć polska dyplomacja już nasza.
(Nasi gazdowie w Paryżu, Kraków 1919)

Ostatecznie o wytyczeniu granicy polsko-czechosłowackiej na odcinku Spisza i Orawy zadecydować miał plebiscyt, z którego zrezygnowano wobec niekorzystnego położenia Polski w wojnie z bolszewikami (1920). Polsce zostały przyznane mniejsze niż zakładano północne fragmenty tych ziem. Niemniej to, co udało się osiągnąć było zasługą pracy dyplomatycznej, z walnym udziałem osobistym Romana Dmowskiego, którego wkład wymaga jeszcze osobnego omówienia – pojawi się ono na łamach Kuriera Orawskiego.

One thought on “75 rocznica śmierci Romana Dmowskiego – dyplomaty zasłużonego równiez dla Orawy

  • 2 stycznia 2014 at 17:37
    Permalink

    II RP umiała dbać o swoje interesy, ale ówczesną klasą polityczną kierowali liczniejsi mężowie stanu niż obecnie. Zasłużenie też ich pochówki były tak wzniosłe jak na nagraniach wyżej, zasłużyli sobie! Dobrze, że Dmowski nie musiał oglądać katastrofy Polski w 1939 r.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.